Bądź na bieżąco!



Zapisz się do naszego newslettera
i ciesz się najnowszymi informacjami
z Twojego regionu.

Od dziś będziesz wiedział(a) wszystko to, co dzieje się interesującego nie tylko w Twoim sołectwie lecz także w całej Twojej okolicy. Nie zwlekaj, zapisz się już teraz!

zapisz się
Bądź na bieżąco!
zapisz się Zapisz się do naszego newslettera i ciesz się najnowszymi informacjami z Twojego regionu.
DZIŚ:
środa,15 sierpnia
Imienieny:
Maria, Napoleon, Stefan
dziś
pogoda_1
18°C
jutro
pogoda_2
19°C
Wyznacz trasę swojej podróży
1
2
Potok Limierzyska - historia zapomniana
obrazek
Potok Limierzyska, boczny dopływ Potoku Granicznika.

Boczny dopływ potoku Granicznika, którego źródła znajdują się pod Groniem (szczyt na zachód od Koszar Harklowskich) na wysokości ok 755 m.n.p.m. a ujście nad Polaną Rusinową na wysokości 628m.n.p.m. nosi nazwę Limierzyska (na mapach Geoportalu błędnie zaznaczony jako potok poniżej polany). Długość tego cieku wodnego wynosi ok 600 - 650 m, usadowiony jest w wąskiej i głębokiej dolinie. Nazwa ta jest przeniesiona od miejsca w którym niegdyś wypalano węgiel drzewny, z czasem przeniosła się na cały potok. W tym miejscu warto napisać jak to się odbywało i po co to robiono.

Nazwy Limierze, Limierzyska i pochodne są w Gorcach bardzo częste, najczęściej znajdują się na potokach w zalesionych miejscach, ale z łatwym dostępem. Dlaczego? Otóż przy wyborze kierowano się kilkoma kryteriami, po pierwsze dobrze gdy jest to nisko położone miejsce, bo ciągnięcie surowca jakim było drewno bukowe jest znacznie łatwiejsze w dół niż do góry. Drugim kryterium był dostęp do wody która jest niezbędna do kontrolowania ognia, trzecim warunkiem było łatwe wywożenie gotowego surowca. Gdy już znaleziono odpowiednie miejsce wyrównywano je wbijano żerdź która stanowiła swoisty „kręgosłup” całej konstrukcji. Ową żerdź obkładano korą zawierającą żywicę oraz suchymi gałęziami, następnie układano wokół kawałki bukowe (w Gorcach takie drzewo wykorzystywano najczęściej), przy tym procesie ważne było żeby drewno było ułożone jak najszczelniej w pozycji niemal pionowej lekko pochylone w kierunku środka. Wszystkie szczeliny pomiędzy szczapami bukowymi wypełniano gałęziami , żeby nie było miejsc gdzie może wytworzyć się otwarty ogień. Po uzyskaniu kształtu stożka lub kopczyka rozpoczynano wszystko obsypywać pierwszą warstwą złożoną z mchów, liści paproci, darniny, na to układano ok 30 cm warstwę gliny, która miała utrudniać dostęp powietrza, w tej powłoce pozostawiano jednak dziury potrzebne do następnego procesu. Tak uformowany piec w Karpatach nazywano limierzem lub mielerzem. Po zakończeniu obklejania, wyciągano ze środka żerdź w miejsce której wkładano rodzaj pochodni na długim stylisku i podpalano żywiczną korę która tam była. Dopływ powietrza zapewniały wcześniej pozostawione otwory. Gdy już uzyskano odpowiedni stopień rozżarzenia zalepiano wszystkie otwory i następował proces tzw. suchej destylacji. Teraz następował kilkutygodniowy okres wypału. W czasie jego trwania węglarze (robotnicy zajmujący się tym zajęciem), musieli cały czas kontrolować piec, ciągle zaklejając pęknięcia w powłoce, oraz jak uznawali, że następuje przygaszenie wykonywali otwory w odpowiednich miejscach, żeby dostarczyć tlenu, po jakimś czasie znowu je zaklejano. Wygaszanie trwało kilka dni polegało na zupełnym odcięciu dopływu powietrza. Następnie zrywano powłokę i gotowy węgiel drzewny transportowano do hut, gdzie stanowiły podstawowy komponent spalany w piecach hutniczych. W Gorcach przez wiele lat funkcjonowały huty szkła, których działalność doprowadziła niemal do wylesienia całego pasma, efekt ich działalności odczuwamy do dzisiaj, gdyż pierwotny las bukowy zastąpiono świerkowym .

Trzeba tu wspomnieć o ludziach zajmujących się tą niewdzięczną pracą. Jak widać w powyższym opisie była to ciężka i mozolna robota. Do tego wymagała długiego okresu przebywania poza domem i wiązała się z brudem i specyficznym zapachem dymu ! W związku z tym bardzo często wiązało się to z izolacją społeczną , niewybrednymi żartami. Ludzie unikali kontaktów z węglarzami.

Na koniec warto dodać że z 5 kg drewna uzyskiwano zaledwie kilogram gotowego produktu. Po co więc taki wysiłek? Otóż spalanie węgla drzewnego 3-krotnie zwiększa kaloryczność w stosunku do palenia zwykłym drzewem, uzyskanie takich parametrów wymagał miejscowy przemysł hutniczy onegdaj istniejący w Gorcach, o czym zaświadczają źródła pisane i nazwy miejscowe typu Huciska, Huta, Stara Huta Stare Piece czy Potasznia (od węglanu potasu nazywanego potażem służącego do wyrobu szkła) i temu podobne.

Dzisiaj trudno jednoznacznie stwierdzić w którym miejscu w potoku znajdowały się piece do wypalania węgla drzewnego, pamięć o nich zatarła się w ludzkich umysłach, tym niemniej potok jest łatwo dostępny i położony stosunkowo niedaleko od centrum wsi i wart jest odwiedzenia, ze względu na historię jak i walory przyrodnicze. Tutaj należy dodać, że właściwie przy każdej miejscowości było takie miejsce, gdzie zajmowano się produkcją węgla drzewnego o czym świadczą nazwy tylu Limierzyska , Lemierze, Węgliska, Mielerze, niestety dzisiaj zaciera się pamięć a nazwy ulegają zniekształceniu , czego przykładem jest wyżej opisany potok, coraz częściej zwany przez miejscowych błędnie Ludźmierzyskami.

Zdjęcia archiwalne ze zbiorów Sołectwa Harklowa.

Oskar Łapsa, Harklowa, maj 2018 r.
GALERIA ZDJĘĆ
Komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy
Dodaj komentarz

UWAGA! Dodawanie komentarzy tylko dla zarejestrowanych użytkowników. ZALOGUJ SIĘ | ZAREJESTRUJ SIĘ